poniedziałek, 29 stycznia 2018

Jak sobie radzić ze złością (cz. 2)

Jak sobie radzić ze złością (cz. 2)


Wiecie już, co mi pomogło rozpocząć mierzenie się ze złością. Raz większa jest ona, a raz ja. Jednak zawsze, kiedy ona rośnie, ja sięgam po intonowanie i odkurzam mantrę "to ja rządzę złością, ona jest moim wyborem". W wielu przypadkach to w połączeniu z racjonalizacją zapewnia mi równowagę, ale ludzie są różni. Z czego jeszcze może korzystać rodzic, który niebezpiecznie zbliża się do własnej krawędzi i już widzi przepaść?


Pobudzanie płatów skroniowych

Pobudzanie płatów skroniowych, a więc i ośrodka równowagi emocjonalnej to również pobudzanie ośrodka związanego z pamięcią. To, co cieszy się dużym uznaniem wśród współpracujących ze mną rodziców, to wizualizacja miejsca, które wcześniej człowiek sobie wyobraził i zapamiętał ze szczegółami. Sedno tego zadania polega na wyobrażeniu sobie miejsca, w którym panuje ekstremalny spokój, a człowiek czuje komfort, przebywając w nim. To może być plaża pośród oceanów czy leśna polana. Ważne, byś wyobraził(-a) sobie to miejsce z najdokładniejszymi szczegółami. Jeśli tam jesteś, rozejrzyj się dobrze, zauważ detale, usłysz dźwięki, poczuj zapachy, wiatr. Zapamiętaj. To Twoje bezpieczne miejsce. Możesz tam wrócić, kiedy tylko zapragniesz. Ja myślami przenoszę się na rajską plażę, gdzie siedzę na piasku i czuję lekką morską bryzę. To pozwala napięciu, które we mnie rośnie, opaść.


Praca z oddechem

Głębokie wdechy i dłuższe od nich wydechy to wstęp do pracy z techniką oddechową. Dopiero rozpoznaję ten grunt, jednak już wiem, że to znakomicie pozwala mi się zrelaksować. Odnalazłam ciekawą aplikację (nie będę polecać konkretnej - jest ich wiele), która reguluje długość wdechów, wydechów i momentów wstrzymania. Dodatkowa wizualizacja tego, jak wydech wyrzuca całą złość, pozwala mi zbliżać się do równowagi.


Lista osób, które imponują mi w rodzicielstwie

Taką ciekawą ciekawą technikę odnalazłam w książce Lawrenca J. Cohena Nie strach się bać. Autor proponuje, by wspomóc się w odnalezieniu empatii wobec dziecka i jego lęków za pomocą przywoływania w głowie osób, które są dla nas wzorem w rodzicielstwie. Jestem w trakcie tworzenia sobie takiej listy. Na pewno znajdzie się na niej Korczak i kilka znajomych mam, które miałam okazje obserwować w kryzysowych sytuacjach, a ich reakcja wzbudziła we mnie zachwyt.


Przeformułowanie wizerunku dziecka

Ilekroć przypomnę sobie, jak bardzo moje dziecko jest bezradne wobec przetaczających się przez nie emocji, napięcie we mnie opada. Kiedy zauważę w nim małą dziewczynkę, małego chłopca, który potrzebuje pomocy i woła o nią w tak trudny, ale bardzo jemu znany sposób - jest mi lepiej.


Napisanie do koleżanki

To jeden ze sposobów, który zawsze działa. Piszę do jednej z koleżanek, z którą umówiłam się na tak zwaną nagłą pierwszą pomoc. Mamy dzieci o podobnych temperamentach, targają nami podobne emocje. Możemy sobie powiedzieć szczerze o wszystkich uczuciach, które przewalają się przez głowę. Tworzymy dla siebie bezpieczną przestrzeń, w której nie ma niewłaściwych słów i uczuć. Jest miejsce na wszystko. Kiedy już wrzucimy sobie wzajemnie to, co doprowadza nas do szewskiej pasji, okazuje się, że mamy w sobie jeszcze przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka (o tym też pisze Cohen).


Praca z nastawieniem

Gdy porozmyślam o swoim nastawieniu wobec dzieci jeszcze zanim wejdę z nimi w kontakt, mam większą szansę na przypomnienie sobie, co jest dla mnie ważne w relacji z nimi. Czasami jestem tak zakotwiczona w swoich sprawach, że każde ich najmniejsze jęknięcie, wywołuje we mnie frustrację. Kiedy tylko pozwolę sobie opracować w głowie wyobrażenie wspólnego popołudnia, jest mi lepiej. Myślę wtedy o tym, że chcę być obecna ciałem i duchem, pragnę zaangażować się w jakąś aktywność, posłuchać każdego z nich, poprzytulać. Wtedy uaktywniam w sobie cały zasób pozytywnych rodzicielskich uczuć, myśli i postaw, która nadają pozytywny bieg moim reakcjom. Nie mam wpływu na to, czy dzieci będą więcej lub mniej krzyczeć lub płakać, ale mam zdecydowanie więcej przestrzeni dla nich.



piątek, 12 stycznia 2018

Jak sobie radzić z własną złością?

Jak sobie radzić z własną złością?


Złość to taka emocja, która często mi towarzyszyła. Jednak im dłużej byłyśmy razem, tym mniej chciałam ją widzieć pod taką postacią: destrukcyjna i przemocowa strona złości nie odpowiadała mi, przynosiła wyrzuty sumienia, smutek i rozczarowanie. Im więcej czytałam, szukałam informacji na ten temat, tym więcej czasu spędzałam na jego analizie zarówno pod kątem źródeł naukowych, jak i własnych doświadczeń.

Trudności to taka materia, która zmienia się od samych poszukiwań. Nagle pojawia się nowa perspektywa, rysuje nowa możliwość i okazuje się, że temat pozornie niezmienialny, jest gotowy przyjąć zmianę. Widzę, że upływający czas zmienia moje spojrzenie na złość. Praca z nią i nad nią powoduje, że częściej niż kiedyś znajduję w sobie przestrzeń na odkrycie spokoju, który pozwala mi wejść w relację z dzieckiem i jego złością.

Powiesz: okej, łatwo mówić, "praca nad złością", ale od czego zacząć? Ja zaczęłam od tego, że przyjęłam za podstawę mojego dalszego działania zdanie: "moja złość to mój wybór". Myślałam o tym intensywnie, rozkładałam na czynniki pierwsze, składałam z powrotem, obracałam w myślach, przekręcałam i analizowałam. Tak wiele razy to powtórzyłam, że w końcu stało się to moją częścią. Od tamtej pory mogłam budować swoją zmianę na tym fundamencie.

Skoro złość jest moim wyborem, to ja wybieram, że jej nie chcę. Chcę inaczej obniżać napięcie, które we mnie rośnie. Chcę mieć kontrolę nad sobą. Nie chcę obarczać dziecka swoimi emocjami, bo ono dopiero uczy się radzić sobie z własnymi. Kiedy widzi, że ja radzę sobie z moimi, może pomyśleć, że i ono się nauczy.

Czytając o tym, jak działa mózg, zainteresowały mnie fragmenty dotyczące płatów skroniowych, w których znajdują się ośrodki odpowiedzialne za pamięć, odczuwanie muzyki i równowagę emocjonalną. Już dawno zauważyłam, że słuchanie muzyki działa na mnie zbawiennie - stosowałam to głównie w momentach dużego stresu. Daniel G. Amen, autor książki Zmień swój mózg, zmień swoje życie pisze o tym, w jaki sposób wokalizacje mogą wspomóc w odzyskaniu równowagi emocjonalnej. To moje najnowsze odkrycie! W momencie w którym czuję, że narasta we mnie napięcie, a empatia odchodzi w dal, resztkami sił, staram się utrzymać poczucie kontroli i zaczynam wokalizować do siebie. To jest efekt WOW! To na prawdę na mnie działa. Intonowanie "om", "am", "aa" lub "ej" powodują,  że mój oddech staje się regularny i to również wpływa na spadek napięcia.

Jak za dotknięciem magicznej różdżki przypominam sobie, że ten mały człowiek obok mnie nie ma jeszcze takich kompetencji i jest bardziej bezradny wobec własnych emocji niż ja. Stoi obok i potrzebuje mojego mądrego wsparcia, okraszonego empatią, uważnością i obecnością. Nie wspieram go, zamieniając się w ciskającego piorunami potwora. Buduję relację, kiedy przypominam sobie, że moje dziecko jest poddawane ciągłym zmianom rozwojowym, nosi w sobie wiele potrzeb, ma własne dążenia i chęci, przeżywa trudności. Ta racjonalizacja w połączeniu z intonowaniem jest dla mnie lekiem na narastającą złość. Dodaje mi przy okazji poczucia kompetencji. Czuję, że to ja prowadzę swoje życie. To ode mnie zależy, co się zdarzy.

A Ty? Jaką masz receptę na swoją złość?

środa, 10 stycznia 2018

Jak wspierać rozwój emocjonalny dziecka?

A gdyby tak napisać krótką instrukcję, co robić, by wspierać rozwój emocjonalny dziecka?

1. Bądź obok wyposażony w uważność i akceptację.

2. Uporaj się ze swoimi emocjami i myślami w stosunku do emocji dziecka. Znajdź w sobie przestrzeń. Wtedy jesteś gotowy na spotkanie z emocjami dziecka. Jak to zrobić? O tym osobny post niebawem.

3. Zauważ emocje dziecka. Nazwij je.

4. Zaproponuj fizyczną bliskość: przytulenie, potrzymanie za rękę, wspólne poleżenie.

5. Wspomóż w odzyskaniu równowagi czyli wyjściu z prawopółkulowego wzburzenia.

6. Zintegruj poziomo i pionowo: opowiedz, co widziałaś/widziałeś u swojego dziecka. Nazwij szerzej i głębiej emocje, dostrzeż potrzeby. Brak ich spełnienia doprowadziło do pojawienia się tych emocji.

7. Znormalizuj pojawienie się emocji. Przecież każdy z nas je przeżywa. Opowiedz, o tym, że też czujesz smutek/złość/strach.

8. Zapytaj czy Twoje dziecko ma pomysł jak możesz mu pomóc przechodzić przez takie emocjonalne tornado. Wspólnie pochylcie się nad rozwiązaniami. Zastanówcie się, które z pomysłów, mogą okazać się trafione.

Rozumiem, że dzieci bywają w różnym wieku i momencie rozwojowym. Natomiast ta krótka instrukcja jest uniwersalna. Nawet malucha możesz zapytać jak mu pomóc i zaproponować np. przytulenie.

Powodzenia!

czwartek, 7 grudnia 2017

5 sposobów, żeby oderwać się od rodzicielstwa i przewietrzyć głowę

Znasz takie dni, kiedy masz ochotę trzasnąć drzwiami i zniknąć? Kiedy zastanawiasz się, co mogłabyś robić, gdyby nie urocza gromadka u Twego boku?

Ja tak. Temat wraca jak bumerang. Rodzic i jego potrzeby, dziecko i jego potrzeby. Jak znaleźć równowagę? Każdy w zasadzie wie, co powinien robić. W teorii jesteśmy prymusami. To jak to się dzieje, że kiedy przychodzi co do czego, dopuszczamy do sytuacji, w których zaburzamy proporcje i totalnie zaniedbujemy siebie? A takie zaniedbanie prowadzi w szybkim tempie do ogromnego wzrostu frustracji i wybuchu.

Co wobec tego robić, żeby nie zapominać o utrzymywaniu tej arcyważnej równowagi?

1. Zmiana otoczenia, oderwanie od rutyny

Czasem nie chwila, a właśnie kilka godzin bądź nawet cały weekend! Najpierw ułóż sobie w głowie jedno: proszenie o pomoc to również forma dbania o siebie i rodzinę, to właśnie poszukiwanie równowagi. W takiej rodzinie jak moja, wyrwanie się na weekend oznacza poproszenie o pomoc w opiece nad trójką dzieci i pozostawienie mężowi całego domu na głowie. Jednak, może warto?
Jestem właśnie w takim momencie. Czuję się ekstremalnie przytłoczona tym, co na siebie wzięłam. Czuję, że zaniedbuję dzieci i siebie. Potrzebuję się wyrwać. ALE... może to dobra okazja do podreperowania i zaopiekowania się relacją z najstarszą?

Macie takie miejsce, gdzie ładujecie akumulatory? Ja tak. Jak już ogarnę powierzenie opieki nad dziećmi, bukuję bilet na pociąg i pędzę do Warszawy. Dom mojej kuzynki, mentalnej i duchowej siostry, zawsze na mnie czeka.

2. Planowanie zmiany otoczenia i oderwania od rutyny

Nawet jeśli rozum podpowiada: i tak nie masz pieniędzy na wyjazd; i tak nie uda Ci się wyrwać - posłuchaj serca! Planuj, zrób dogłębny research, gdzie chciałabyś pojechać. Obejrzyj to miejsce, sprawdź każdy możliwy szczegół. Poprowadź nawet proces rezerwacyjny biletów na pociąg. Pozwól sobie poruszyć wyobraźnią i odpłynąć wraz z nią tam, gdzie mogłabyś znaleźć spokój i relaks. To czasem wystarczy... Mnie to ostatnio uratowało zdrowie psychiczne. Samo planowanie wyjazdu, emocje z tym związane, namiastka emocji, które mógłby ten wyjazd przynieść - to wszystko przywróciło mi równowagę. Przypomniałam sobie, co jest dla mnie ważne i skąd przyszła frustracja. Polecam!

3. Chwila luksusu i zapomnienia w warunkach domowych

Okej, powiecie: "nie mam takiej opcji", "to niemożliwe". Tak się czasem dzieje. Jeśli Twój twardy realizm nie pozwala na takie ekscesy, spróbuj podarować sobie chwilę luksusu, jak to mawiano w znanej reklamie tv. Zapal świecę zapachową, zgaś światło, puść miłą dla ucha muzykę, usiądź w fotelu. A może przenieś tą scenę to łazienki i zażyj relaksującej kąpieli? A może posłuchaj dźwięków natury: szumu morza, lasu, śpiewu ptaków. Wyobraź sobie, że jesteś tam, gdzie na żywo możesz wysłyszeć te wszystkie dźwięki. Czasem wystarczy chwila, by odnaleźć odprężenie.

4. Co by było, gdybym nie miał/a dzieci? Rozmowa z przyjacielem/przyjaciółką

Czasem prowadzę taką rozmowę z przyjaciółką - co my byśmy robiły, gdybyśmy nie miały teraz dzieci? Snujemy różne wizje. Ale każda zanurzona jest w luzie, braku pośpiechu, lenistwie. Spróbujesz?

5. To Twój sposób - taki, który pomaga tylko Tobie. Podzielisz się nim ze mną?

piątek, 1 grudnia 2017

Rodzeństwo, konflikt i co dalej?

Znacie to uczucie, gdy po raz kolejny z dziecięcego pokoju dobiegają Was krzyki, piski i obelgi? Jedyne, co pojawia się w głowie to: "znowu". Jak wspomóc dzieci w konflikcie? Wkraczać czy nie, być blisko czy uciekać?

Dzieci, w których szaleją emocje, często przekraczają linię, która oddziela je od możliwości samodzielnego poradzenia sobie z trudnością. Przechodzą w obszar, w którym potrzebna jest pomoc rodzica. W takich sytuacjach (na pewno bezbłędnie je rozpoznajecie) wkraczajmy i wspierajmy nasze dzieci. W każdej inne sytuacji, bądźmy blisko, w pogotowiu, pełni uważności. Dzieci dadzą nam znać wprost lub mniej bezpośrednio, że czas na naszą interwencję. Jak daleko powinna ona sięgać? Nie za daleko..

Podstawową zasadą obcowania z dziećmi jest przestrzeń. Dzięki temu dajmy im możliwość ukojenia emocji. Warto wstrzymać dzieci w wyścigu do tego, kto pierwszy opowie, co się wydarzyło. Ukojmy pierwsze wzburzenie. Wtedy tworzy się bezpieczna przestrzeń do rozmowy. Pomocna może okazać się metoda, która bazuje na mikro-kręgach. To bardzo ciekawy sposób na przeprowadzenie dzieci przez konflikt, a jednocześnie nauka konstruktywnego szukania rozwiązań. Czterolatek i sześciolatka w pełni radzą sobie z jej strukturą, młodsze dzieci mogą potrzebować większego wsparcia bądź uproszczenia. Niewątpliwą wartością tego postępowania jest nauka empatii, wzajemnego słuchania i słyszenia. W pierwszej chwili dajemy głos jednemu z dzieci, pytamy o to, co według niego zdarzyło się przed chwilą. Drugie dziecko, co naturalne, próbuje wchodzić w słowo i korygować relację. Tutaj potrzebny jest dorosły moderator, który zadba o to, by relacjonujący miał pełnię przestrzeni, a drugie dziecko słuchało ("widzę, że też chcesz opowiedzieć. teraz słuchajmy co mówi X. Za chwilę opowiesz Ty")Dopiero po zakończeniu całej historii, pytamy drugiego uczestnika zajścia, jak on widzi tą sytuację i co się wydarzyło. Motywujemy poprzednika do wysłuchania brata lub siostry. Moje dzieci, często chcą mówić o tym drugim. Mocno pracuję, by skupiały się na sobie, znalazły w sobie emocje i je nazwały. Odnalazły potrzeby i je nazwały z moją pomocą. Odrywam ich od drugiej rodzeństwa, skupiam ich na sobie. To jest punkt wyjścia.

Kolejnym etapem jest pytanie o to, co chciałaby usłyszeć druga osoba (brat/siostra). To pomaga dzieciom przekierować uwagę z siebie na rodzeństwo i teraz dać sobie szansę usłyszeć, co dla brata lub siostry jest ważne. To cenna nauka dla dzieci, mówiąca o tym, że w relacji dwie strony są ważne.
W tym miejscu jest przestrzeń, by zapytać: "jak myślisz, co jest ważne dla Twojej siostry/Twojego brata?, "co on by teraz chciał?"

Po wysłuchaniu wzajemnie swoich potrzeb, pytamy: "jak teraz można rozwiązać tą sytuację?"
Oddajemy tym samym sprawczość dzieciom. To one generują pomysły - młodsze mogą potrzebować wsparcia. Rolą rodzica jest zebrać wszystkie pomysły, nawet te, które pozornie wydają się dorosłemu absurdalne. Selekcjonując je na lepsze i gorsze, zabieramy dzieciom poczucie sprawczości.

Przeprowadzanie dzieci przez konflikt w ten sposób pomaga im uspokoić emocje. Dzieci czują się wysłuchane. Mają poczucie akceptacji własnych uczuć. Dowiadują się też, że są ważne dla brata/siostry. W końcu - same proponują rozwiązania i budują swoje poczucie skuteczności.

Jestem ciekawa jak Ty postępujesz, gdy Twoje dzieci się kłócą? Daj znać, jeśli wypróbujesz powyższą strategię.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Prawa dziecka

20 listopada obchodzimy ogólnopolski dzień praw dziecka. Pomyślałam, że to idealna okazja, by przypomnieć sobie, jakie dzieci mają prawa. Przypominam sobie i Wam. Nic tak dobrze nie pomaga przywrócić równowagi w rodzicielstwie. Kiedy wydaje mi się, że moje życie to operacyjne ogarnianie rzeczywistości (zawożenie, odwożenie, przygotowywanie posiłków, składanie pranie, wieszanie pranie, pranie prania), lubię przypomnieć sobie, co jest na prawdę ważne. Wtedy wykonuję te czynności mając przed sobą długofalowy cel - szczęśliwe życie mych dzieci.

Zatem, oto siedem głównych, podstawowych, fundamentalnych praw dziecka, o których nie możesz zapomnieć.

1. Bezwarunkowa miłość

Kochajmy nasze dzieci tak, by zawsze czuły moc tego uczucia. Niech zawsze wiedzą, że mogą na nas liczyć. Działajmy tak, by nasze dzieci, niezależnie od tego co zrobiły, powiedziały lub pomyślały, były przekonane o sile naszej miłości.

2. Szacunek

Chcesz, by inni Cię szanowali? Dbasz o to? Zależy Ci na tym? Twoje dziecko ma takie samo potrzeby. Pragnie być dla Ciebie równorzędnym partnerem. Mówi innym językiem, patrzy na świat innymi okularami, jednak tak samo ja Ty czuje i odbiera emocje.

3. Autonomia

Możliwość decydowania o sobie to wartość dla każdego. Dzieci potrzebują autonomii do prawidłowego rozwoju. Szanujmy i akceptujmy decyzyjność naszych dzieci.

4. Poczucie sprawczości

Dzieciaki chcą wiedzieć, że to, co robią ma realny wpływ. Chcą same kreować swój świat.

5. Swobodna zabawa

Ocean możliwości, inspiracji dla rozwoju. Pamiętajmy o tym, że dzieci w ten sposób poznają świat. Nieskrępowana zabawa to klucz do poznania świata. Nie pozwólmy wtłoczyć naszych dzieci tylko w zorganizowane zajęcia.

6. Nieskrępowany rozwój

Dzieciaki mają w sobie potencjał, są zaprogramowane, by przeć do przodu, zdobywać coraz to nowsze umiejętności, szlifować kompetencje. Nie hamujmy ich, pozwalajmy na samodzielność i odkrywanie.

7. Poczucie bezpieczeństwa

Na końcu listy, chyba tylko dla podkreślenia wagi. To podstawowa wartość, którą powinniśmy się kierować, gdy budujemy relację z dziećmi. Kiedy są bezpieczne, mogą zatopić się w morzu rozwojowych możliwości i czerpać z nich garściami.

czwartek, 16 listopada 2017

Trudne sprawy

W ostatnim czasie stanęłam przed trudnym zadaniem - wsparcia rodziców w rozmowie z ich dziećmi o śmierci koleżanki z przedszkola. Zadanie trudne, lecz jednocześnie, niesamowicie ważne. Podjęłam się bez wahania. Miałam poczucie, że największego wsparcia potrzebują rodzice. Nasze dorosłe lęki, będące wypadkową indywidualnych doświadczeń i myśli, potrafią utrudnić rozmowę z dzieckiem.

Śmierć to tylko jeden z trudnych tematów. Pojawia się również rozstanie, rozwód, przeprowadzka. Wszystko to, co budzi lęk u dorosłego, dostaje etykietę 'trudne'. Moment, w którym ta etykieta słabnie, to czas, kiedy dorosły radzi sobie ze swoimi emocjami w stosunku do tematu. To moment, kiedy potrafi unieść ciężar trudności i spojrzeć w przyszłość bez lęku. To też moment, w którym jest gotowy na rozmowę z dzieckiem. Wcześniej - bardzo prawdopodobne jest, że przekaże dziecku swoje emocje. Dzieci czytają z nas, dorosłych, jak z książki. Przeglądają się w nas. Kiedy czujemy lęk, widzą go i biorą. Myślą, że skoro my go czujemy, to one też powinny.

Jeśli już uporałaś/uporałeś się ze swoimi emocjami, czas zastanowić się, jak na świat patrzy Twoje dziecko. Co obecnie widzi, gdy patrzy przed siebie? W jaki sposób interpretuje otaczającą go rzeczywistość? Jeśli chcesz się tego dowiedzieć, wykorzystaj najlepszy kanał komunikacji z dzieckiem - zabawę. Dla młodszych dzieci będzie to zabawa ludzikami, autkami, kukiełkami. Starsze mogą wcielać się w role. Nie jest ważne jak to zrobisz, najważniejsze, byś pozwolił dziecku zatopić się w jakąś postać i oddać jej wszystkie emocje, które z nim drzemią. W ten sposób możesz uzyskać dostęp do percepcji dziecka. Dowiesz się, czy dziecko wie co to jest rozwód, rozstanie czy śmierć. To będzie Twój punkt wyjścia. Na tym fundamencie możesz budować dalsze kroki. Pamiętaj, dzieci na każdym etapie rozwoju mają swoją, określoną gotowość do przyjmowania treści. Jeśli powiesz im coś zbyt trudnego, nie wezmą tego. Po prostu, ich zdolności poznawcze nie będą wystarczająco wysokie, by przyswoić tą wiadomość - wobec tego ją ominą. Może być też tak, że treść będzie zbyt trudna, więc się od niej odgrodzą. Po prostu będą udawać, że tego nie ma.

Tutaj nie ma jednej recepty - ale jest jedna dobra rada. Bądź uważny/uważna. Obserwuj dziecko, w jaki sposób przyjmuje treści i bądź obok. Kiedy wiesz już jak dziecko widzi śmierć - możesz przejść dalej. Pamiętaj - omawiaj też emocje, które naturalnie pojawiają się przy stracie bliskiej osoby. Mów o smutku i tęsknocie. Wymyśl sposób na ukojenie tych uczuć.

Podsumowując:

1. Poradź sobie ze swoimi emocjami w tym obszarze, znajdź równowagę.
2. Poznaj perspektywę dziecka - nawiąż z nim pozawerbalną komunikację poprzez zabawę. Dowiedz się jak rozumie dany temat, jaką ma o nim wiedzę.
3. Wprowadzając temat możesz najpierw wykorzystać do tego bajkę. Zyskasz więcej informacji o tym, jak dziecko widzi ten temat.
4. Nie zagadaj dziecka - powiedz mu: "Twoja babcia umarła. Czy wiesz co to znaczy?"
5. Poczekaj na przyswojenie tej informacji. Dziecko często potrzebuje wielu godzin/dni, by przetworzyć daną treść. Na pewno wróci do Ciebie, by pogłębić temat. Zapewnij, że jesteś obok i zawsze może spytać, o to, co go ciekawi.
6. Bądź uważny/uważna.

A jeśli masz pytania - pisz.
Powodzenia.



Copyright © 2016 Blisko rodziców , Blogger