O lęku pisałam już wcześniej, próbując odpowiedzieć na pytanie, co jest rozwojowe, a co może niepokoić w dziecięcym przeżywaniu lęku. Tym razem przyjrzę się bliżej samej emocji, jej mechanizmom i funkcjom oraz sposobom, które mogą wesprzeć w radzeniu sobie z nią.
Strach, który często jest bardzo pożyteczną emocją (był taką szczególnie dla naszych przodków zagrożonych napaścią ze strony drapieżników), jest również złożonym stanem fizjologicznym, którego wytworzeniem kieruje ciało migdałowate. Funkcją lęku jest unikanie niebezpieczeństw, jednak w sytuacji, w której dziecko reaguje lękiem na większość wydarzeń lęk sprawia, że patrzymy na świat przez pryzmat niebezpieczeństwa. Oznacza to, że jednocześnie uwaga dziecka tuneluje się na potencjalne zagrożenia, nie widząc przy tym innych aspektów sytuacji. Bez wątpienia jest to sytuacja, w której warto podjąć realne działania, by wesprzeć dziecko.
Jerome Kagan jest twórcą teorii temperamentu, który wyróżnia postać zahamowaną i niezahamowaną. Według autora, temperament zahamowany odznacza się większym dystansem i większą bojaźliwością. W pewnym sensie opis osób o tym typie temperamentu jest podobny do opisu osób wysoko wrażliwych. Autorka koncepcji, Elaine Aron, zwraca uwagę na to, że osoby wysoko wrażliwe częściej kierują się systemem hamowania behawioralnego.
Ciało migdałowate przekłada strach na reakcje fizjologiczne, pobudzając układ współczulny, będący częścią autonomicznego (działającego bez naszej wiadomości) układu nerwowego, który koordynuje działania składające się na reakcję walki lub ucieczki. Dzieci z typem układu zahamowanego mocniej i dogłębniej przeżywają reakcje fizjologiczne związane ze strachem - szybszy jest u nich rytm spoczynkowy serca, bardziej rozszerzają się źrenice, wyższy jest poziom dwóch hormonów stresowych: kortyzolu i noradrenaliny.
Strach to również stan umysłu, który wpływa na wybór sposobu postępowania. Aktywniejsza w swym funkcjonowaniu jest wtedy prawa półkula mózgu. Podobnie dzieje się w przypadku osób wysoko wrażliwych i tych o temperamencie zahamowanym.
Wczucie się we własne ciało to lekarstwo na lęk. Wszystkie odczucia, jakie daje nam ciało, pozwalają rozpoznać lęk. Szczególne znaczenie mają tu odczucia z brzucha, w którym znajduje się tzw. jelitowy system nerwowy. Wszystkie te objawy, ubrane w wizualizację dzięki artystycznemu wyrazowi, pomagają uzyskać przestrzeń do przyjrzenia się lękowi. Każde działanie, które łagodzi objawy fizyczne działa na rzecz dążenia do równowagi i lepszego poznania własnego lęku. Wśród tych działań warto zwrócić uwagę na relaksację, techniki oddechowe, praktykę uważności (np. wymienianie kilku rzeczy, które można zobaczyć, dotknąć, usłyszeć, posmakować i powąchać wokół siebie).
Moje obserwacje jako praktyka pracującego z dziećmi są zgodne z powyższymi spostrzeżeniami. W pracy z rodzinami i dziećmi proponuję wiele różnorodnych technik. Wśród nich można znaleźć wszelkiego rodzaju miarki strachu (sznurki, które można ucinać w zależności od wielkości odczucia, ryż czy inne sypkie produkty, którymi można odmierzać strach), elementy eksternalizacji czyli wizualizowanie strachu, który, stając się stworkiem/postacią, jednocześnie oddziela się od dziecka. Można tegoż stworka rysować, lepić, szyć. Ma to wiele znaczeń, jednak najważniejszy wydaje się być fakt uświadomienia sobie, że strach nie jest dzieckiem, a osobnym odczuciem. Daje to możliwość nawiązania ze strachem dialogu, zaproszenia go do życia dziecka lub odprawienia. Dziecko w czasie tego procesu doświadcza większej sprawczości, jego poczucie kontroli nad życiem wzrasta. Dodatkowo, rodzic, który wspiera dziecko w taki sposób, daje znać, że uznaje uczucia dziecka, wierzy im i traktuje je poważnie, z należytym szacunkiem.
Starsze dzieci mogą wspierać się słowem pisanym - prowadzić dziennik odczuć lub budować wspierające afirmacje (dziecko może wypowiadać - na głos lub w ciszy - czy napisać na włożonej do kieszeni karteczce słowa typu: każdy lęk ma swój koniec). Liczenie z oddychaniem czy też odliczanie w dół to kolejne sposoby dla starszych dzieci. Zachęcam Was do przyjrzenia się dwóm sposobom relaksacji: progresywnej relaksacji mięśni metodą Jacobsona (https://www.youtube.com/watch?v=nohxTFjVTHU) oraz treningowi autogennemu Schulza (https://www.youtube.com/watch?v=6z--bQD3zBw). Obie te metody potrafią przynieść ćwiczącemu odprężenie i z powodzeniem można zastosować je w elementach w pracy z dziećmi.
Oddawanie głosu lękowi może przynieść dziecku większą świadomość tego, co się z nim dzieje. Ugłaśnianie lęku, zastanawianie się, co lęk by powiedział, gdyby mógł mówić, pozwala również obniżyć napięcie, które naturalnie skupia się w gardle i klatce piersiowej.
Cohen pisze: jestem wielkim zwolennikiem terapii, [....] ale brakuje w niej tego, czym dysponuje każda rodzina: silnej więzi łączącej rodzica z dzieckiem, która jest potężnym narzędziem leczenia i zmiany. W myśl tego stwierdzenia, warto sięgać do zasobów rodzinnych. Rozwijać w sobie kompetencje, które wspierają dzieci w przeżywaniu emocji. Jednocześnie, mam przekonanie, że czasem kontakt dziecka (szczególnie starszego) ze specjalistą może pozwolić mu zbudować dodatkowy kanał wsparcia dla siebie. Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest również rozwijanie w sobie przekonania, że psycholog czy psychoterapeuta to osoba, która może zaoferować odpowiednie wsparcie.
Wszystkie opisane przeze mnie strategie to wejście do świata dziecka - zejście na podłogę, nawiązanie więzi. Jednym z ważniejszych kanałów kontaktu z dzieckiem jest dotyk. Zarówno skóra jak i układ nerwowy pochodzą z jednego listka zarodkowego, a to oznacza, że wiele napięć, które pojawiają się w ciele człowieka, można załagodzić dzięki troskliwemu dotykowi. Cohen zwraca uwagę na to, że niektóre dzieci mogą nie akceptować dotyku w chwili wzburzenia i proponuje, by wykorzystać wtedy zabawę zwaną polem siłowym, dzięki któremu dziecko może czuć się dotykane, pomimo że ręka rodzica znajduje się w pewnej odległości od ciała dziecka. Zabawa polega na tym, że dotykasz przestrzeń miedzy sobą a dzieckiem, przykładając rękę w odległości 5-10 cm od niego i staracie się poprzepychać na odległość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz